Pielęgnacja

Zakupy miesiąca | sierpień 2016

weganskie kosmetyki

Dobra, dziś bez długich wstępów – ten miesiąc był całkiem spoko, miałam urodziny, dostałam złoty naszyjnik, suszarkę do grzybów (dobry zestaw, nie ma co!) i płytę nieznanego mi zespołu, która od tygodni jeździ w samochodzie, bo to po prostu idealna muzyka do tańczenia w drodze na zakupy czy spacer – a ponoć do pracy też się sprawdza, na lekkie odmulenie. To zdecydowanie są moi super ulubieńcy miesiąca! Trafił się też kłopot – kiedyś wymarzona szminka MAC Russian Red, z którą w tej chwili nie bardzo wiem, co zrobić. Z jednej strony ma piękny kolor, no i trochę kosztuje, z drugiej i tak wiem, że nigdy jej nie użyję. Pewnie posmutniała trafi na allegro… A teraz do rzeczy, moje zakupy!

Joanna: Rzepa, Szampon do włosów przetłuszczających się ze skłonnością do wypadania
joanna-rzepa-szampon
Nie mam jakoś szczególnie przetłuszczających się włosów, wypadanie chyba też się jeszcze mieści w normie, ale szukałam czegoś, co dobrze mi doczyści włosy z tych wszystkich olejów, więc kupiłam Joannę – może i jest to silny detergent, ale z zadaniem sobie poradził, a przecież o to chodziło. Trochę plącze włosy, więc koniecznie trzeba użyć dobrej odżywki. Po zużyciu prawie całej butelki nie zauważam innych negatywnych skutków, ale na wszelki wypadek wolę go nie używać zbyt często, może wrócę do niego za jakiś czas.  Poza tym ma specyficzny zapach – nie przeszkadza mi, ale też nie jest przyjemny.
Cena: 8 zł / 400 ml

Ziaja: Odżywka do włosów Intensywne nawilżanie z kiełkami pszenicy
5901887003649-ziaja-200ml-kielki-pszenicy-intensywne-nawilzenie-odzywka-do-wlosow-suchych
Złapałam ją gdzieś w promocji ‚drugi gratis, za 1 grosz, pod warunkiem kupienia połowy asortymentu’ – nie wiem, czemu jeszcze się na to nabieram. Miała być bez spłukiwania, ale moje włosy były po niej tak ciężkie, że potem zaczęłam ją już spłukiwać – przy takim stosowaniu jest to odżywka bardzo przeciętna, tak tylko aby rozczesać włosy. Nie odczułam intensywnego nawilżania, a rzadka konsystencja jest dla mnie dodatkowym minusem. I więcej nie kupię. Wracam do niezastąpionej Alterry.
Cena: 5 zł / 200 ml

Babydream fur Mama: Pflegeol

278287_1
Niby olejek do ciała, ale ze względu na skład jest wychwalany na blogach i jutubach przez dziewczyny od włosów – znajdziemy w nim oleje: sojowy, ze słodkich migdałów, słonecznikowy, jojoba, z orzechów makadamia itd. Ogólnie miał to być złoty środek za niewielkie pieniądze. Moje włosy po olejowaniu na długości puszyły się okrutnie, używałam go też na końcówki, ale zapach na początku jest taki typowo dziecięcy, a potem wietrzeje i robi się dosyć nieciekawy. Nie chciałam wyrzucać i postanowiłam zużyć go na ciało – wchłania się dosyć szybko, ale jednak pozostawia jakiś film, który pobrudził mi piżamę. Koniec końców – pół butelki wylądowało w koszu.
Cena: 10 zł / 250ml

Olej kokosowy
3d4dd596c1c749552bcf3d6fe1c83024
Do oleju kokosowego miałam już jedno podejście jakieś dwa lata temu, gdy testowałam go na włosach (chyba nawet tej samej firmy). Niestety nie polubiliśmy się i pozostał jakiś niesmak. Ostatnio jednak minimalizując ilość swoich kosmetyków postanowiłam dać mu jeszcze jedną szansę, bo różnorodność jego zastosowania jest ogromna, a ja ograniczałam się tylko do włosów. I w dzisiejszym zestawieniu jest to mój ‚kosmetyk’ numer jeden! Używam go od jakiegoś tygodnia – do demakijażu, na końcówki włosów, próbuję nim wybielać zęby i zobaczymy, co z tego wyjdzie. Tydzień to trochę za mało, żeby coś porządnie sprawdzić i ocenić, ale na olej kokosowy, a zwłaszcza wybielanie zębów, poświęcę oddzielny wpis – za jakiś czas.
Cena: 17 zł / 200 ml

I chyba robi się to już trochę standard – spożywcza wstawka na koniec:
Krem Choco Bella duo i Cynamonowy krem herbatnikowyDSC_0036Tak, te zamazy u góry słoika Choco Bella to po moim palcu. Czyściłam słoik – żeby równo było. Moje życie odzyskało sens. Nie narzekam na weganizm, w żadnym wypadku, ale życie bez nutelli? Nawet nie jestem oddaną fanką tej oryginalnej, ale czekoladowe kremy duo oglądam w Lidlu tęsknym wzrokiem od prawie roku. I nie piszcie mi tylko o wegańskiej nutelli, bo drogie i małe to cholerstwo, a tu proszę, do Netto mam 300 m, a tam stoi 400 g kremowego szczęścia za 5 zł. I nie wierzę, że dowiedziałam się o tym dopiero teraz.
Drugi słoiczek to cynamonowy krem herbatnikowy z Biedronki, ma bardzo ciekawy smak i trochę kojarzy mi się z piernikami. Nie jest tak gładki jak duo, ale wyczuwalne okruszki herbatników to zdecydowany plus. Fakt, poszedł w dwa dni (i to bez niczego, tylko łyżeczki ściskaliśmy w garści), na pewno warto spróbować, ale jednak zostaję fanką kremów czekoladowych i masła orzechowego.  A cena to chyba 8 zł za 350 g na promocji w Biedronce – ciekawe, czy te kremy zostaną na dłużej.
Wiem, wiem, oba kremy mają okropne składy, z niesławnym olejem palmowym włącznie, a cynamonowy to już w ogóle horror dla ortodoksyjnych dbaczy o zdrowie, ale wszystkim pozostałym zdecydowanie polecam – mi by było bardzo smutno, gdyby mnie ominęły tak cudowne smaki.

*Zdjęcia kosmetyków wykorzystane we wpisie pochodzą ze strony http://www.rossmann.pl/ oraz http://ziaja.com/