Pielęgnacja

Zakupy miesiąca | lipiec 2015

kosmetyki weganskie

Pisałam o tym miesiąc temu – nie kupuję dużo. Ten miesiąc był wyjątkowo ubogi w zakupy, a to dlatego, że robiłam porządki w swoich rzeczach – czas na minimalizm! O tym będzie kolejny wpis. Mimo wszystko jest kilka rzeczy, o których warto wspomnieć.

Catrice: Prime and Fine, Professional Contouring Palette
p94493-94493_-1_-1_94977

Mała paletka zawierająca brązer i rozświetlacz w wersji 010 Ashy Radiance (ciemniejsza) – to mój hit tego miesiąca! Brązer sprawdza się świetnie, mimo mojej jasnej karnacji – nie robi plam, nie znika z  twarzy, jak również nie ciemnieje w ciągu dnia. Rozświetlacza użyłam kilka razy, bo nie mam odpowiedniego pędzla i jakoś o nim zapominam. Takiego produktu używam po raz pierwszy, więc nie mam porównania, jednak daje delikatny efekt i nie wygląda sztucznie, czego się bałam. Paletka na pewno zostanie ze mną na długo, bo ciężko byłoby znaleźć równie dobry produkt w takiej cenie.
Cena: 20zł

Catrice: Ultra Black Volume Mascara Lashes to Kill
catrice-lashes-to-kill-ultrablack-mascara

Kupiłam ten tusz bez przekonania – nie przepadam za klasycznymi szczoteczkami, jednak mój stary już nieco przysechł, a ja, stojąc w drogerii, nie mogłam sobie przypomnieć, które tusze Catrice były wegańskie – zapamiętałam tylko ten jeden. Nie zostałam jakoś bardzo pozytywnie zaskoczona, ale o rozczarowaniu też nie mogę mówić. Odpowiednio wydłuża rzęsy, jednak brakuje mi trochę więcej pogrubienia. Mimo wszystko przy dwóch warstwach wygląda całkiem nieźle, więc choć nadal będę szukała tuszu idealnego, to ten na pewno warto mieć na zaś.
Cena: 17zł

Essence: Liquid Ink Eyeliner Waterproof
0340204_l

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Ten eyeliner ma najlepszy aplikator, jakiego do tej pory używałam – pędzelek jest naprawdę cienki, do tego odpowiednio elastyczny i to chyba największy, choć nie jedyny plus tego produktu. Sam płyn jest intensywnie czarny i nie odbija się na powiekach, co jest zbawieniem, gdy muszę się malować w te upały. Mam mieszane uczucia względem trwałości – na powiekach jest trwały i do końca dnia kreska jest praktycznie bez zarzutu – oczywiście nie idealna, ale z pewnością zadowalająca, jak na 10-12 godzin bez poprawek. Natomiast w kąciku oka jest nieco gorzej – po kilku godzinach jaskółka traci wyraźne kontury i pewnie wymagałaby poprawy, jednak nie mam tego w zwyczaju, a nie jest na tyle źle, żeby mi przeszkadzało, dlatego mimo wszystko uważam ten produkt za warty uwagi.
Cena: 11zł

Napój sojowy w proszku
Mukates_sojovy-napoj

Tego konkretnego polecić nie mogę – kupiłam go z ciekawości na Słowacji, nie sprawdzając składu i to był mój błąd, ponieważ potem doczytałam, że zawiera białka mleka. Wiem też, że wiele osób nie lubi tego typu produktów przez zawartą w nich chemię i inne ‚niezdrowe składniki’. Mimo to uważam taką formę mleka za naprawdę ciekawą propozycję dla osób, którym zależy na oszczędności – średnia cena za 500g to 10-12zł, a na 250ml wody należy użyć 1-2 łyżki stołowe (15-30g) w zależności od firmy. Smak tego powyższego moim zdaniem jest lepszy, niż mleka sojowego w kartonie, ale to pewnie kwestia polepszaczy. Jeśli jednak będziecie chcieli go spróbować, to zwróćcie uwagę na to, by dokładnie sprawdzać skład – przejrzałam ofertę kilku sklepów internetowych i wiele z nich oferuje mleko w proszku zawierające kazeinę, ale oczywiście bez problemu można znaleźć też wegańskie opcje.

*Zdjęcia kosmetyków wykorzystane we wpisie pochodzą ze strony http://www.drogerienatura.pl/