Kultura i rozrywka

Wegańskie trójmiasto | Gdańsk

wegańskie trójmiasto

W barach i restauracjach nie bywamy zbyt często, jednak okazyjnie olewam gotowanie, a wtedy udajemy się do dobrze nam znanych i sprawdzonych lokali – byle tylko nie stać za długo w korkach i ominąć te cholerne remonty w centrum Gdańska (to trwa już kilka miesięcy!). I pewnie tak byśmy sobie żyli, gdyby nie fakt, że w kończącym się już sezonie wakacyjnym co chwilę pojawiały się artykuły o trójmiejskiej wegańskiej gastronomii. To dosyć dziwne uczucie, gdy kolejna przyjezdna osoba zachwala knajpę, którą mam na wyciągnięcie ręki, a do której nadal nie udało mi się dotrzeć. Tak więc była misja: poznać wszystkie wegańskie/wegetariańskie miejscówki w Trójmieście!
Na wstępie od razu wyjaśnię: knajp z menu uwzględniającym istnienie wegan jest już naprawdę dużo, praktycznie wszędzie można coś zjeść i chwała im za to, jednak codzienne jedzenie na mieście, żeby odwiedzić wszystkie te miejsca w rozsądnym czasie, to już trochę nie nasza bajka i nie nasz budżet, dlatego skupiliśmy się na knajpach tylko dla wegan i wegetarian – szeroka oferta dań diety roślinnej i zupełny brak mięsa w menu.

Zaczęliśmy od naszego Gdańska:

Hummusland: Wajdeloty 3 (vegan)
03 hummusland (1)03 hummusland (2)

 Jak sama nazwa wskazuje, jest to raj dla fanów hummusu. W ofercie jest dziesięć opcji smakowych, a do każdego hummusu dostajemy też dużą pitę – wszystko w cenie 13-17 zł w zależności od smaku. W menu można znaleźć również inne dania w granicach 6 zł: falafel, zupę harira i sałatkę tabouleh oraz różne dodatki. Nie udało mi się trafić na falafel, więc oboje zaczęliśmy od zupy – smacznej, aromatycznej i dobrze doprawionej. Obiecująco wyglądał ładnie podany hummus – ja postawiłam na naturalny, bo ta najprostsza wersja zawsze smakuje mi najbardziej, ale muszę przyznać, że nieco się rozczarowałam – prosiłam o mniejszą ilość oliwy, czego nikt nie uwzględnił, smak tahiny był ledwie wyczuwalny i niestety przyprawy niewiele tu pomogły. Za to hummus oliwkowy okazał się przepyszny, zwłaszcza w połączeniu z ciepłymi pomidorami na wierzchu, a świeża, miękka pita w delikatnie przypieczonej skórce idealnie uzupełniała całość. Z pewnością jeszcze tam wrócimy, by spróbować wszystkich pozostałych smaków! No i duży plus: naprawdę porządnie się najedliśmy, a nawet nie zmieściliśmy całości – jedna porcja hummusu w połączeniu z wcześniejszą zupą wystarczyłaby w zupełności.
Ostatnia wizyta: 11.08.2016

Avocado: Wajdeloty 25 (vegan)
01 avocado (1) 01 avocado (2)Do bistro we Wrzeszczu wybraliśmy się ze znajomymi z Krakowa ze względu na urokliwą uliczkę Wajdeloty – drugi, większy lokal znajduje się na Przymorzu i ma zupełnie inne menu, przy czym obydwie oferty wraz z cenami można znaleźć na fanpagach (Wrzeszcz, Przymorze) i zdecydować, która odpowiada nam bardziej.  Stałe menu w obu lokalizacjach jest dość różnorodne, a do tego dochodzą jeszcze dania dnia. Nam w oko wpadła zupa pieczarkowa i po prostu musieliśmy jej spróbować, bo pieczarki uwielbiamy pod każdą postacią, ale niestety smakowała bardzo przeciętnie. W krokietach natomiast zakochałam się od pierwszego kęsa – mimo że jestem zagorzałą fanką szpinaku, to wersja z soczewicą i warzywami bezapelacyjnie zajęła u mnie pierwsze miejsce i choć chciałabym spróbować wszystkiego z menu, to nie wiem, czy przy kolejnej wizycie uda mi się zrezygnować z tych krokietów na rzecz nowego smaku. Jedynie porcje mogłyby być większe – są w sam raz na mały głód, a idąc tam z myślą o porządnym obiedzie, chciałabym najeść się do syta.
Ostatnia wizyta: 08.08.2016

Fukafe: Wajdeloty 22 (vegan)
02 fukafe (1) 02 fukafe (2) Fukafe to miejsce, którego nie potrafimy ominąć, gdy jesteśmy w okolicy. Z witryny niemal wysypują się najróżniejsze ciasta, torty i desery, a ja zawsze martwię się, czy nie dostanę zeza rozbieżnego, ogarniając wszystko wzrokiem w poszukiwaniu tego jedynego, wybranego smaku, na który akurat najdzie mnie ochota. I z całą stanowczością stwierdzam, że nigdy, absolutnie nigdy się nie rozczarowałam – ciasta wyglądają obłędnie i tak samo smakują. To jest miejsce, w które bez obaw można zabrać każdego niedowiarka mówiącego ‚bez jajek i mleka się nie da’, jeśli sami nie jesteśmy mistrzami wypieków. Szeroki wybór kaw, a dodatkowo kilka pozycji obiadowych również zachęca do wizyty, jednak nigdy nie udało mi się na nic zdecydować – słodkości zza szyby kuszą zbyt mocno, by im odmówić, więc wolę dobrze najeść się ciastami, tak na zapas (nie, nie jest mi znane pojęcie ‚zasłodzić się’). W zależności od rodzaju wybranego deseru za porcję zapłacimy około 10zł, co nie jest szczególnie wygórowaną ceną, jeśli wziąć pod uwagę, że oferta wpasuje się w choćby najdziwniejszą dietę – bez glutenu, bez cukru, bez orzechów, bez tłuszczu i w ogóle bez wszystkiego, z wyjątkiem zadowolenia, bo to dostaję przy każdej wizycie.
Ostatnia wizyta: 11.08.2016

Vb #veganburgers: Jesionowa 17/1 (vegan) – już nieczynne – w tym miejscu powstało Vegan Port i jest mega!
04 veganburger (2)04 veganburger (1)Właśnie w tym miejscu jedliśmy nasze pierwsze wegańskie burgery, więc dla nas jest to knajpa wyjątkowa. Menu to lista składników, z których komponujemy dowolnego burgera, płacąc za niego 15 zł lub 22 zł w zestawie z frytkami i surówką, albo za 18 zł wybieramy sobie pizzę z przeróżnymi dodatkami. Poza tym trafiają się też ciekawe dania i zupy dnia. Na początku zawsze wychodziliśmy bardzo najedzeni i zadowoleni, jednak od kilku miesięcy wizyty w barze są lekkim rozczarowaniem. Jakiś czas temu burgery zmniejszyły się o połowę, za to cena zestawu nieco wzrosła. Czas oczekiwania za każdym razem był coraz dłuższy (rekord to ponad godzina) i nie mogliśmy się nadziwić, gdy ostatnio już po 10 minutach dostaliśmy nasze zamówienie. Ucieszeni zabraliśmy się za burgera z kotletem dwa razy grubszym niż kiedyś, niestety nieco surowym i kleistym w środku.  Bywamy tam coraz rzadziej, bardziej z sentymentu, niż zadowolenia i pewnie damy jeszcze szansę gdańskiej burgerowni, bo nadal jej kibicujemy, jednak coraz mniej entuzjastycznie, a przecież dobrego, wegańskiego burgera można zjeść już w wielu innych miejscach.
Ostatnia wizyta: 14.08.2016

Vege Bar: Długa 11 (wege + kilka opcji wegańskich) – już nieczynne
05 vegebarJedyne miejsce, które opuściliśmy bez spróbowania czegokolwiek. Wegańskie menu to zaledwie kilka pozycji, w dodatku akurat trafiliśmy na porę, kiedy nie wszystkie były dostępne, o czym niechętnie poinformowała nas kelnerka. Oprócz zupy do wyboru była tarta z ciecierzycy i tortilla z sosem i surówką. Niemal skusiłam się na tartę, jednak apetyt mi osłabł, gdy zobaczyłam ten pokruszony, nieświeżo wyglądający twór. Tortille z kolei leżały na dużej, metalowej, podgrzewanej blasze – były to rozlazłe naleśniki o wyschniętych brzegach, przy czym cena jednej porcji to 17 zł. Taka kwota była dla nas absolutnie nieadekwatna do tego, co widzieliśmy. Chcieliśmy przynajmniej wziąć na drogę jakiś koktajl, ale wszystkie były z mlekiem. Nie twierdzę, że jedzenie w tym barze nie może być smaczne – może ominęła nas prawdziwa uczta, jednak człowiek je również oczami, a tu widok był bardzo zniechęcający. Możliwe też, że trafiliśmy na wyjątkowo zły dzień. Mimo wszystko jesteśmy dość zrażeni, by więcej tam nie wracać.
Ostatnia wizyta: 26.08.2016

BIOWAY: Wały Jagiellońskie 34 (wege/vegan)
06 bioway 1 06 biowayBIOWAY to chyba dosyć znana sieciówka, która ‚Slow food’ ma tylko w nazwie. Mimo to lubimy czasem tam zjeść, bo po prostu jest to miejsce pewne – jednakowa i całkiem spora oferta we wszystkich lokalach, stałe ceny, jasno oznaczone dania wegańskie i czasem sezonowe nowości. Jedzenie jest smaczne, a przy tym tanie – tym bardziej dla studentów, którzy otrzymują 20% zniżki. Przykładowo za 17 zł  (cena podstawowa) dostaniemy tofu barbecue z dowolnymi dodatkami, które nakładamy samodzielnie. W Trójmieście jest sześć lokali – dwa w Gdyni i cztery w Gdańsku, a my stawiamy na ten przy Wałach Jagiellońskich w pobliżu gdańskiego dworca głównego – zawsze znajdzie się wolne miejsce, z tyłu, od strony kamienic jest mały, przytulny ogródek otwierany w ciepłe dni i przede wszystkim jest cicho i spokojnie, czego bardzo brakuje w punktach w Galerii Bałtyckiej czy Madisonie.
Ostatnia wizyta: 26.08.2016

Feed My Soul: pl. Dominikański 1 (vegan)
07 feed my soul (2)07 feed my soul (1)Feed My Soul to bar z niewielką ofertą stałą i codziennie innym zestawem lunchowym, który możemy zjeść na miejscu, wziąć na wynos, albo zamówić dowóz. Wszystkie informacje zawsze dostępne są na ich stronie i dotyczą zarówno lokalu w Gdyni, jak i w Gdańsku.  Moim zdaniem mają najkorzystniejszy stosunek ceny do ilości i jakości. Porcje są wystarczająco duże, by się najeść, obłędnie smaczne, a w gratisie dla dbających o formę jeszcze super zdrowe i odżywcze. Podejście właścicieli jest bardzo proste: wszystko ma być nieprzetworzone, świeże i przygotowane na miejscu (również sosy i pieczywo), w takiej ilości, aby na koniec dnia nie marnować jedzenia, wyrzucając je. Super sprawa, ale trzeba o tym pamiętać, bo podczas ostatniej wizyty nie wszystko dostaliśmy – byliśmy zbyt późno, a nie zamawialiśmy nic telefonicznie. Nie mogę przemilczeć obsługi – przemili ludzie, energiczni i po prostu radośni, całą swoją postawą mówią „wow, jak fajnie, że wpadliście!”. Jedyną niewesołą sprawą jest wielkość baru, którego właściciele stawiają głównie na catering, więc w środku jest dosłownie kilka miejsc pod oknem, a na dworze stoją trzy stoliki. Gdy już olewam gotowanie, to fajnie jest wyjść i zjeść coś w restauracji, czując jej klimat. Jest coraz chłodniej i pewnie niedługo znikną zewnętrzne stoliki, a wtedy pozostaje tylko żal ogromny, jeśli nie uda nam się zająć miejsca.
Ostatnia wizyta: 2.09.2016

Food Art Company: Opata Rybińskiego 24/7 (wege/vegan)
08 food art co (2)08 food art co (1)
Do Food Art Co. przyjechaliśmy jedynie na przekąskę przedobiadową, byle odhaczyć to miejsce z listy – zaktualizować swoją opinię i zrobić świeże zdjęcia. To bar o domowym wystroju i wyjątkowej atmosferze, którą tworzy przede wszystkim uśmiechnięta właścicielka, krzątając się po otwartej kuchni, do której bez problemu możemy zaglądać. Dla samego klimatu mogłabym przyjeżdżać tu częściej, jednak jest kilka rzeczy, które mnie powstrzymują. Przede wszystkim są to aspekty ideologiczne – oficjalnie jest to miejsce z kuchnią rośliną, gdzie codziennie mamy inny wybór dań wegetariańskich i wegańskich, jednak czasem w menu pojawia się łosoś. Nie jestem ortodoksem, który nie zje w zwykłym miejscu, „bo trupy”, ale chwalenie się roślinną kuchnią, w której występuje ryba, to totalny paradoks wprowadzający w błąd osoby, które o takiej diecie nie mają pojęcia, a przecież chodzi o to, by coraz więcej mięsożerców przekonywało się, że roślinnie również znaczy pysznie, a bez zbędnego cierpienia. Czy może jednak ryba to nie mięso? Brakuje mi tu konsekwencji. No i druga sprawa – ceny. Jedno z droższych miejsc, w jakich byliśmy, a wielkość porcji nie powala. Przykładowo garść kaszy ze zdjęcia i trochę kalafiora z pomidorami kosztowało 20 zł. Choć było smaczne i ciekawie przyprawione, to za niewiele wyższą kwotę można zjeść zajebisty obiad gdziekolwiek indziej. Jeśli jednak ktoś się skusi, to jeszcze wspomnę, że w środku jest tylko kilka miejsc do siedzenia, więc warto pomyśleć o zamówieniu z dowozem, bo i taka możliwość istnieje.
Ostatnia wizyta: 3.09.2016

Liść Laurowy: Subisława 27c/15 (wege + kilka opcji wegańskich)
09 liść laurowy (1) 09 liść laurowy (2)Kolejna wegetariańska knajpka, w której znajdziemy kilka wegańskich opcji.  Pełne menu dostępne jest na Facebooku, jednak każdego dnia serwowane są tylko wybrane pozycje wypisane na tablicy wewnątrz lokalu.  Jest to ciche, przytulne miejsce, do którego wpadliśmy na szybki obiad – kelnerka bez problemu opowiedziała o daniach, które są odpowiednie dla wegan, po czym zamówiliśmy enchilades – tortillę z fasolą na sosie pomidorowym – oraz gulasz meksykański z kaszą gryczaną. Za dwa dania główne zapłaciliśmy 26 zł i otrzymaliśmy je dosłownie po chwili. Porcje były średnie, sporo miejsca na talerzu zapełniła też zielenina, nie najedliśmy się szczególnie, ale wszystko było adekwatne do ceny. Rozczarowaniem niestety okazał się smak – fasoli w tortilli było niewiele, za to wylewał się z niej sos pomidorowy, na którym była też podana i ogólnie miałam wrażenie, że jem sos z tortillą, a nie na odwrót, w dodatku oba dania były za mało doprawione i raczej przeciętne. Jeśli jeszcze kiedyś będziemy w okolicy i dopadnie nas głód gigant, to może wrócimy na drugą szansę, ale z pewnością nie jest to bar, dla którego będziemy gotowi ponownie zorganizować wycieczkę na drugi koniec Gdańska.
Ostatnia wizyta: 3.09.2016

I na sam koniec: Bio Piekarnia Ziarno:   Dmowskiego 11F (wege + kilka opcji wegańskich)
dsc_0003Nie jest to typowa knajpka/kawiarnia, czy jakkolwiek to nazwać, ale na pewno jest miejscem wartym uwagi. Znajdziemy tu pieczywo wszelkiego rodzaju, wytwarzane tradycyjnymi metodami – bez konserwantów, polepszaczy i innych dodatków, a w dodatku z eko-certyfikatami. Poza tym jest też kilka rodzajów wegańskich ciast, ale niestety nam nie posmakowały – do zdjęcia wzięliśmy na wynos jaglany sernik jagodowy i był za mało słodki, a gdyby nie pyszny mus na wierzchu, to powiedziałabym nawet, że bez smaku. Pieczywo mają spoko, ale jeśli iść na ciasto we Wrzeszczu, to tylko do pobliskiego Fukafe!

Przeszukałam internet, najdokładniej jak mogłam, ale jeśli znacie lokal w Gdańsku, który pominęłam, to koniecznie dajcie znać, bo jak już sprawdzamy, to niech to będzie kompletna lista!
Jaka jest Wasza opinia na temat tych miejsc? Zgadzacie się ze mną, czy mieliście zupełnie przeciwne odczucia? A może chcecie coś dodać? Dajcie znać, w końcu ile osób, tyle gustów!
A Gdynię i Sopot odkładamy na „za jakiś czas”, bo to strasznie daleko, po tylu wycieczkach musimy swoje odsiedzieć w domu!

Follow

  • aniabusinska

    Przy stacji zabianka jest knajpka Wege Stacja. Całkiem weganska.

    • niepoprawna weganka

      No właśnie smutna sprawa, bo Wege Stacja była na liście, ale krążyliśmy, szukaliśmy – nikt nic nie wie, nikt nie słyszał, aż w końcu pan ze straganu powiedział nam, że już się zamknęli. Chyba, że się przenieśli, masz świeże informacje?

  • Agata

    Hej, tydzień temu przeprowadziliśmy się do Gdyni z Wrocławia i artykuł pomocny w ogarnięciu wegańskich knajpek, czekam na rekacje z Gdyni 😛 Cos czuje ze odwiedziny Gdansk w ten weekend na obiad z deserem 🙂 Pytanie – czy sa w twojmiescie osoby które pieką wegańskie ciasta na zamówienie? Czy znasz kogoś kogo mogłabyś polecić? Takich opcji było sporo we Wrocławiu i wiem, że tego będzie nam brakować…

    • niepoprawna weganka

      Na Gdynię niestety będzie trzeba jeszcze trochę poczekać, bo zaczęły się studia, a mój plan woła o pomstę do nieba. 😉
      W Trójmieście jest sporo takich osób – można poszukać prywatnie, ale najprościej chyba zamówić w Avocado, bo również mają taką opcję. Sama nigdy nie zamawiałam, ale ciasta w Avocado na miejscu są naprawdę pyszne, więc tego też spodziewam się po zamówieniach.
      Zapraszam na grupę na fb „Wege trójmiasto”, tam sporo osób zadawało to pytanie, więc możesz poczytać, co polecają ludzie z własnego doświadczenia. Poza tym grupa jest naprawdę fajna i przydatna, więc tym bardziej polecam.
      Pozdrawiam ciepło i witam w Trójmieście, oby dobrze Wam się tu mieszkało!

    • Magda

      Hi!
      Też przeprowadziłam się z Wro…..jakiś rok temu.Niestety tu temat wege/vegan jest raczkujący ale jest pare miejsc w Gdyni.Sama gotuję w FEED MY SOUL na świętojańskiej 135.Jest jeszcze AMSTERDAM BOX też na świętojańskiej i VEGANBURGER.No i oczywiście ATELIER SMAKU bodajże w redłowie.Smacznego zwiedzania i smakowania!

  • lubiewege

    meeegaaaa pomocny post dla zwiedzających gdańsk. uratował mi życie. dzięki wielkie <3

  • Ja na spotkania w pracy wybieram też Dobrą Kawę (Grobla III 1/6D), mają w ofercie wegańskie ciacha i tarty ze spodem jaglanym. Dziś był „sernik” Oreo.

    • W Dobrej Kawie jeszcze nie byłam, a sernik Oreo mi się marzy! Jakoś sama nie mogę się za niego zabrać. 😉 Dzięki za polecenie! <3