Pielęgnacja

Sylveco (Vianek, Biolaven): naturalne kremy do twarzy

wegańskie naturalne kremy do twarzy

Ostatnio zainteresowałam się naturalnymi kosmetykami do twarzy, o czym mogliście przeczytać przy okazji wrześniowych zakupów.

Efekty ich działania były zaskakująco dobre, jednak były to produkty mało znanych firm, odnalezione w małym sklepiku z kosmetykami naturalnymi. W związku z tym z ciekawością sprawdziłam kilka bardziej dostępnych kremów do twarzy – nieco lepiej znanej wśród wegan firmy Sylveco (w tym kremy z serii Vianek i Biolaven), produkującej kosmetyki naturalne, które odnalazłam w gdańskiej Zielonej Szmince i właśnie w tę stronę kieruję podziękowania za możliwość przetestowania poniższych produktów. Każdego z kremów używałam mniej więcej tydzień. Pierwsze wrażenia po użyciu mogę określić od razu, jednak prawdziwe efekty u mnie widoczne są po trzech – czterech dniach – zarówno te pozytywne, jak i negatywne. Właśnie dlatego tydzień wydał mi się odpowiednio miarodajnym okresem.

Vianek, Nawilżający krem do twarzy na dzień

26
Zaczęłam od tego kremu, bo przy pogodzie, jaka ostatnio króluje nad morzem, moja twarz szybko staje się przesuszona i ściągnięta. Zgodnie z obietnicą producenta krem dobrze nawilżył moją cerę i zniknęło nieprzyjemne uczucie napięcia. Lekka konsystencja sprawia, że łatwo jest go rozprowadzić i dosyć szybko się wchłania. Nie zapycha porów, a słodkawy zapach to po prostu bajka. Jego działanie jest bardzo delikatne, a po użyciu skóra jest niesamowicie gładka. Trochę przeszkadza mi fakt, że pozostawił niewielki, tłusty film. Miał być kosmetykiem, który świetnie sprawdzi się jako baza pod makijaż. Ja już przy nakładaniu czułam, że u mnie to raczej nie przejdzie, a po kilku godzinach rozwarstwiony makijaż to potwierdził. Krem jest warty polecenia dla skóry suchej, wymagającej porządnego, szybkiego, ale i delikatnego działania, jednak jako krem na dzień, mający być bazą pod makijaż u mnie się nie sprawdził.
Cena: 28 zł / 50 ml

Vianek, Odżywczy krem do twarzy na dzień

20

Ten krem zrobił na mnie dużo lepsze wrażenie – w konsystencji i działaniu jest bardzo podobny do wersji niebieskiej, ciężko mi nawet porównać stopień nawilżenia skóry po użyciu obu kremów, bo cera wygląda równie dobrze w każdym przypadku, jednak ogromną różnicą i jednocześnie plusem jest fakt, że ten krem wchłania się szybciej i nie pozostawia filmu, więc rzeczywiście nadaje się pod makijaż. Urzekł mnie również jego kwiatowy, słodki zapach, który czułam jeszcze przez godzinę po aplikacji, o ile nie robiłam od razu makijażu. To jest krem, który z pewnością jeszcze kupię, gdy tylko zużyję obecne zapasy.
Cena: 22 zł/ 50 ml

Sylveco, Lekki krem nagietkowy

30-2

Już przy pierwszym użyciu miałam mieszane uczucia. Przede wszystkim bardzo rozczarował mnie zapach – jest słaby i typowo ziołowy, jednak pierwszym, co mnie uderzyło, to woń nagietka kojarząca się jedynie z apteczną maścią. Łatwo się go rozprowadza, ale potrzeba było chwili, aby się wchłonął, po czym nadal odczuwalny był tłusty film. Mimo wszystko najważniejsze są efekty, a tu liczyłam na dużo – maść nagietkowa zawsze pomagała mi w problemach z podrażnieniami i małymi rankami na twarzy, natomiast kilkudniowe stosowanie kremu spowodowało wysyp wyprysków, jakiego nie widziałam na twarzy od czasu, gdy zaczęłam stosować kosmetyki naturalne.  Było to spore zaskoczenie, tym bardziej, że produkty Sylveco są polecane nawet dla osób o bardzo wymagającej cerze.
Cena: 31 zł / 50 ml

Sylveco, Lekki krem brzozowy

30

Po wersji z nagietkiem do kremu brzozowego podeszłam raczej ostrożnie – zupełnie niepotrzebnie! W tym przypadku zapach również był dosyć słaby, jednak tym razem przyjemny i bardzo delikatny, choć nie tak słodki jak w serii Vianek. Krem jest łagodny dla skóry, a jednocześnie intensywnie nawilża i redukuje zaczerwienienia. Szybko się wchłania i okazał się znakomitym produktem pod makijaż, co było dla mnie pozytywnym zaskoczeniem, bo pierwszy raz spotkałam tak dobry krem nawilżający, który nie powoduje przetłuszczania się skóry.  W moim odczuciu jest to absolutny zwycięzca tego zestawienia, wart swojej ceny, jeśli mamy problematyczną, bardzo wymagającą cerę. Mi na chwilę obecną w zupełności wystarczy odżywczy Vianek, jednak z pewnością będę pamiętała o kremie brzozowym, gdy moja skóra będzie wymagała specjalnej pielęgnacji.
Cena: 31 zł / 50 ml

Biolaven, Krem do twarzy na noc

21
Kolejny krem, który świetnie nawilża i w ciężkim, jesiennym okresie podratował moją przesuszoną skórę. Na tym pochlebstwa muszę zakończyć. Do tej pory na noc stosowałam olej kokosowy, dzięki czemu rano budziłam się z odżywioną, gładką cerą i zdecydowanie złagodzonymi podrażnieniami. Po użyciu tego kremu już następnego dnia pojawiły się pojedyncze wypryski – choć nieszczególnie uciążliwe, to jednak były widoczne i pojawiały się na moim czole do czasu, aż nie odstawiłam kremu. Na początku zachwyciłam się zapachem, choć było w nim coś nie do końca przyjemnego. Dopiero po kilku dniach doszłam do wniosku, że kojarzy mi się z gumą, więc automatycznie zaczął mi przeszkadzać. Ogólnie nie jestem z niego zadowolona i jedyne zastosowanie, jakie dla niego znajduję, to baza do maseczek nawilżających.
Cena: 26 zł / 50 ml

Vianek, Nawilżający krem pod oczy

27

Nigdy do tej pory nie używałam kremu pod oczy – po prostu nie czułam takiej potrzeby. Po zmyciu makijażu smarowałam całą twarz jednym kremem, a ostatnio olejem kokosowym, więc gdy pierwszy raz użyłam produktu przeznaczonego do pielęgnacji oczu byłam nieco rozczarowana. Nie należy do najtańszych, a w zasadzie nie odczułam różnicy między nim, a dotychczas stosowanymi środkami pielęgnacji. Jednak zgodnie z założeniem używałam go przez tydzień i dopiero po tym czasie mogę zacząć się zachwycać. Z dnia na dzień różnica nie była zauważalna, jednak w tej chwili widzę, że moje powieki są odczuwalnie mniej tłuste, przestał odbijać się na nich tusz i nie muszę tak często sprawdzać stanu makijażu. Nie ukrywam, że jest to spore odkrycie w kwestii pielęgnacji twarzy.
Cena: 29 zł / 15 ml

Oczywiście jak zawsze muszę zaznaczyć, że są to opinie całkowicie subiektywne i odnoszą się jedynie do mojej skóry. Mimo wszystko mam nadzieję, że będą przydatną wskazówką, jeśli będziecie chcieli spróbować któregoś z tych kosmetyków. W końcu każda skóra potrzebuje innej pielęgnacji, a każdy z tych kremów ma inne składniki aktywne, które mogą na nią oddziaływać w różny sposób.
Może któryś z tych produktów jest już Wam znany i macie wyrobione zdanie na jego temat? Albo używacie i polecacie coś zupełnie innego? Koniecznie dajcie znać, chętnie się dowiem!

  • Uwielbiam te 3 serie kosmetyczne.
    Bardzo lubię tymiankowy żel do mycia twarzy – ma silny ziołowy zapach, aż ciężko uwierzyć że to bez sztucznych aromatów 😉 toniki i kremy też lubię, teraz myślę o zapoznaniu się z produktami do włosów.

    • niepoprawna weganka

      Ja właśnie zaczęłam od odżywki Sylveco i jestem dosyć mocno rozczarowana – włosy takie, jakbym w ogóle nie nałożyła odżywki, splątane i w ogóle nie nawilżone. Kupiłam odżywkę wygładzającą, a i tak każdy włos w swoją stronę. Dobrze mi było z moją Alterrą, a zaczęłam kombinować. 😛
      Jak już sama wypróbujesz, to daj znać, czy jakiś produkt jest naprawdę wart polecenia. 😉

  • Zuza

    Jejku jak to wszystko zależy od cery, dla mnie kremy biolaven na dzień i na nic są wspaniałe. To właśnie dzięki nim wyleczyłam dręczące wypryski 🙂

    • niepoprawna weganka

      A dla mnie ten krem to najgorszy wybór ostatnich miesięcy! 😀 Zawsze warto przetestować wszystko na sobie, bo każda cera jest inna, ale nie ukrywam, że jak poczytam najpierw w internecie, to wiem mniej więcej, na co się nastawiać, dlatego też powstał ten wpis. 😉 Mam nadzieję, że okaże się dla niektórych przydatny – tak samo, jak choćby Twój komentarz, który przecież też wnosi kolejną opinię. 🙂

  • Monika

    Ja niestety nie byłam zadowolona z Sylveco, zaś Wianek jak najbardziej mi odpowiada 🙂

    • niepoprawna weganka

      Od kiedy odkryłam zieloną serię Vianka, też już nie patrzę na nic innego. Vianek forever. <3 😀

%d bloggers like this: