Przepisy Śniadania/kolacje

Pasta jajeczna z tofu

pasta jajeczna

Nie mogę powiedzieć, że na weganizmie brakuje mi jajek – po odkryciu czarnej soli tęsknota za nimi po prostu zniknęła. Przez jakiś czas tofucznica pojawiała się na moim talerzu tak często, że w efekcie się nią przejadłam, a czarna sól poszła w odstawkę. Mimo wszystko czasem przychodzi na myśl taki smak, że no po prostu muszę i koniec! Naszło mnie na pastę jajeczną.

Muszę też przyznać, że to pierwsza „pasta jajeczna”, jaką robiłam w swoim życiu, no i tak wyszło, że jest bez jajek. Po prostu zawsze jadłam gotowce z Biedronki czy Lidla i były to jedne z moich ulubionych smarowideł na kanapki. Ale jeśli z tofu można zrobić jajecznicę, to czemu nie pastę jajeczną? Nie wyszło tak, jak zamierzałam – te sklepowe zawsze były gładkie, a poniższa wersja w konsystencji przypomina kanapkowy twarożek. Mimo wszystko jest to zaskakująco pyszne połączenie, którego warto spróbować, dlatego podrzucam Wam przepis, a na kolejną wersję jeszcze przyjdzie czas.

Pasta jajeczna z tofu

Składniki:
2 kostki tofu naturalnego (2x 180 g)
3 łyżeczki musztardy
1/2 łyżeczki kurkumy
3 łyżki wody
1 łyżka delikatnego oleju (np. z pestek winogron)
1/2 – 1 łyżeczka czarnej soli (kala namak)
spora szczypta cukru pudru
pieprz czarny (spora szczypta, do smaku)
pęczek szczypiorku

Sposób przygotowania:
– tofu odsączyć i pokruszyć do miski
– dodać wszystkie pozostałe składniki oprócz szczypiorku (zacząć od 1/2 łyżeczki soli)
– zblendować na gładką masę
– ewentualnie dodać jeszcze soli i pieprzu do smaku (ja dodałam łącznie 1 łyżeczkę soli i miałam wrażenie, że przesoliłam, ale na kanapce w ogóle nie było tego czuć)
– szczypiorek posiekać i wmieszać do pasty, część można odłożyć do ozdoby na wierzch

pasta jajeczna z tofu

pasta jajeczna z tofu

  • ZweiZviebel

    Moja pasta zawsze była właśnie taka twarożkowa 😮 Może więc to to czego szukam

    • niepoprawna weganka

      Jeśli robiłaś swoją własną pastę, to może faktycznie powyższa będzie podobna. Moje doświadczenia kończą się na sklepowych wygładzonych nie wiadomo czym pastach, a czym skorupka za młodu nasiąknie… No tęsknię za tą chemią. 😀