Pielęgnacja

Kosmetyki miesiąca | październik 2016

kosmetyki miesiąca

Jakiś czas temu stwierdziłam, że odpuszczam kombinowanie i szukanie nowych kosmetyków do włosów, bo doszłam do wniosku, że ciągłe zmiany im nie służą, a mam już swoje ulubione, sprawdzone produkty. Za to w październiku, zupełnie nielogicznie, zaopatrzyłam się w kolejne nowości. Niestety.

Nie wiem, naprawdę nie wiem, co mnie podkusiło. Zachwyciłam się naturalnymi kosmetykami do twarzy, chciałam równie dobry efekt uzyskać na włosach i nie myśląc wiele, poszłam do sklepu, wydałam całkiem sporo, a teraz kończę zużywać te kosmetyki i wracam do Rossmanna z podkulonym ogonem. A to za sprawą:

Alverde, Szampon regenerujący z awokado i masłem shea 

17

Zacznę od zapachu: w sklepie mi się podobał, a w domu, w trakcie używania, miałam wrażenie, że myję włosy domestosem, chemicznym, intensywnym i drażniącym nos. Natomiast działanie okazało się bardzo słabe – włosy naolejowane wymagały podwójnego mycia, przy czym szampon je plątał i wysuszał końcówki, a więc o regeneracji obiecywanej przez producenta nie ma mowy. Ostatecznie, gdybym miała wybrać najgorszy szampon, jakiego do tej pory używałam, to ten bezkonkurencyjnie zająłby pierwsze miejsce.
Cena: 17 zł / 200 ml

Sylveco, Wygładzająca odżywka do włosów

27

Od odżywki w pierwszej kolejności oczekuję, żeby nawilżała i ułatwiała rozczesywanie – powyższa poradziła sobie z tym przeciętnie, włosy nie plątały się zbyt mocno, choć w dotyku były nieco szorstkie. Natomiast jeśli chodzi o obiecane wygładzenie, to albo jest to żart, albo pomylona etykieta, bo dawno już nie miałam tak napuszonych włosów. Plusem mogłaby być wyjątkowa wydajność, gdyby nie fakt, że chciałabym ją już skończyć i mieć z głowy. Na razie mogę cieszyć się tylko świeżym, leśnym zapachem odżywki.
Cena: 27 zł / 300 ml

Alterra, Maska nawilżająca do włosów suchych i zniszczonych – granat i aloes

307111

Z pewnością większość z Was zna tę maskę, jednak na blogu jeszcze jej nie było, a ja sama używałam jej nieregularnie dosyć dawno temu. Teraz kupiłam ją dla nawilżenia i ogólnego podratowania włosów po użyciu wyżej wymienionych produktów. Przypomniałam sobie, jak miękkie i przyjemne są włosy dzięki niej i myślę, że włączę ją na stałe do swojego zestawu kosmetyków – porządne odżywienie raz na jakiś czas na pewno nie zaszkodzi. Szkoda tylko, że jest tak mało wydajna.
Cena: 10 zł / 150 ml

Neobio, Olejek do włosów z aloesem i olejkiem arganowym

20

Kolejny olejek, który sprawdzam na końcówkach i jestem coraz bliżej ideału. Ten ma przyjemny zapach i sprawia, że włosy układają się w gładkie, odżywione kosmyki. Jest też bardzo gęsty i wydajny, ale przez to jego minusem jest jednocześnie to, że bardzo łatwo z nim przesadzić, a wtedy trochę obciąża włosy i sprawia, że są oklapnięte. Osobiście wolę rzadszą konsystencję, jednak samo działanie olejku Neobio na moje włosy jak na razie nie ma sobie równych.
Cena: 20 zł / 75 ml

Isana, Żel pod prysznic Summer Feelings

4

Nie sądziłam, że tak pospolity produkt, jak żel, znajdzie się kiedyś w zestawieniu na blogu. W końcu to tylko żel, ma myć ciało i niczego więcej mi nie trzeba – do nawilżania mam kremy i balsamy. Ten żel nie wyróżnia się niczym szczególnym, oprócz… zapachu. Jak będziecie w Rossmannie, koniecznie sprawdźcie i oceńcie sami, ale mnie urzekł niezmiernie.
Cena: 4 zł / 300 ml

W tym zestawieniu to już wszystko. Nie był to szczególnie dobry miesiąc dla moich włosów, więc kupione kosmetyki zużyję już do końca i na razie naprawdę kończę kombinować z nowymi. Zdaję sobie sprawę z tego, że dobranie odpowiedniego produktu dla danego typu włosa często bywa problematyczne i nie ma sensu przekreślać całej marki przez jeden kosmetyk, ale póki co jestem porządnie zniechęcona.

Wiem jednak, że na pewno znajdą się osoby o zupełnie odmiennej opinii – jestem ciekawa, które z tych produktów znacie? Jak sprawdziły się przy Waszym typie włosów? Dajcie znać, może tylko moje włosy są takie wybredne.

*Zdjęcia kosmetyków wykorzystane w poście pochodzą ze stron http://www.rossmann.pl/ oraz http://zielonaszminka.pl/

  • Magdalena

    A to nie jest przypadkiem tak, że czym kosmetyk bardziej naturalny tym włos nieprzyzwczaojony bardziej niesforny? Przez dość długi okres używałam takich zapychaczy do włosów z SLS, alkoholami itp. Włosy jako się układały. Potem nadszedł w moim życiu bom – weganizm, minimalizm, ogólnie życie zgodnie z samą sobą (ciężkie to było) i z naturą, więc naturalne kosmetyki itp. Na początku było ciężko ale odkąd zmieniłam kosmetyki na bardziej naturalne to włosy znacznie się poprawiły, chociaż po 18 latach prostowania, rozjaśniania to na super efekty jeszcze poczekam. 🙂

    • niepoprawna weganka

      Przyznam szczerze, że też o tym czytałam i liczyłam się z tym, że wygląd moich włosów może się nieco pogorszyć. Ale one ogólnie mają tendencję do puszenia się, a to, co zrobiły z nimi kosmetyki naturalne było po prostu masakrą. Nie widzę sensu trzymania się zasady ‚tylko naturalne!’, jeśli nie daje to efektów, tym bardziej, że stan moich włosów był naprawdę dobry, zanim zaczęłam coś zmieniać. Dla mnie najlepiej działającymi kosmetykami są te z linii Alterry z granatem. Producent pisze, że są naturalne – wiem, że nie są idealne wg jakichś tam wytycznych, coś tam się im zarzuca, nawet nie kojarzę, bo nie zagłębiam się w temat – po prostu działają, a przecież o to chodzi. Włosy na głowie nie pełnią żadnej specjalnej funkcji (no, trochę grzeją), są tylko naszą ozdobą, więc chciałabym, żeby po prostu były ładne, zamiast za wszelką cenę w imię idei dążyć do używania jedynie kosmetyków w 100% naturalnych.