Kultura i rozrywka Przepisy Śniadania/kolacje

Jak przetrwać majówkę po wegańsku – sześć opcji ratunkowych

wegański grill

Jeszcze nie zaczęłam pisać, a już wyobrażam sobie głosy sprzeciwu: wegański grill to nic trudnego, weganie też się cieszą na myśl o grillu, można grillować wegańsko, a jednocześnie tak smacznie i sycąco, że aż wszyscy mięsożercy wokół będą chcieli jeść warzywne pyszności. Nie kłócę się z tym – mojej rodzinie przekąska w postaci grillowanych warzyw pasowała, ale jedynie jako zagryzka do tych wszystkich ociekających tłuszczem boczków, karkówek i kiełbas. Ja nie zamierzam się łudzić – grill to nie jest pole, na którym mogę odwieść ich od mięsa, które tak ogromnie lubią. Jednocześnie był to mój pierwszy wegański grill, w dodatku bez całej palety przypraw, którą mam w domu i bez możliwości kupienia tofu czy tempehu – taki urok małej miejscowości. Do rodziców pojechałam kilka dni wcześniej i nie przygotowałam się odpowiednio – do tego czasu warzywa by zwiędły, a z kolei w moim domu rodzinnym przyprawy ograniczają się do soli, pieprzu, papryki, wygrzebanej z dna szuflady bazylii i oczywiście całego zestawu gotowych przypraw do ryb, mięsa mielonego czy karkówki. Jak więc przetrwać majówkę z mięsożercami, mając tak niewiele do dyspozycji, a jednocześnie – jak w moim przypadku – czując niechęć do przygotowywania proponowanych przez wegańskie blogi kulinarne specjałów, które, choć wyglądają apetycznie i z pewnością równie dobrze smakują, wydają się zbyt czasochłonne i ogólnie wymagające? Mi się całkiem nieźle udało.

A skoro przetrwałam, to mogę już zaproponować Wam pięć awaryjnych opcji ratunkowych: szybkich, prostych i nie wymagających absolutnie żadnych umiejętności kulinarnych. Wszystko grillowałam na tacce, bez niej byłoby szybciej i wygodniej, ale jeden grill na całą rodzinę trochę komplikuje sprawę – kto by chciał jeść warzywa upaprane w mięsie? No trudno. Jeśli chodzi o zakupy, to wystarczyła mi pobliska Biedronka.

1. Szaszłyki

To chyba podstawa wegańskiego grilla, nie ma co się rozpisywać. Nie przychodzi mi w tej chwili do głowy warzywo, którego nie dałoby się wrzucić na grilla, więc idźcie do sklepu i bierzcie cokolwiek, na co macie ochotę. U mnie była to cukinia, cebula, pomidor, papryka i pieczarki. Wszystko doprawiłam delikatnie solą i pieprzem.

2. Szparagi z bakłażanem

Dla mnie to ogromna radość, gdy wreszcie widzę zielone szparagi w niemal każdym sklepie. Doczekałam się! Szukając czegoś na grilla oczywiście nie mogłam im się oprzeć. Do tego kupiłam bakłażana, którego pokroiłam w plastry (i paski, kiedy zobaczyłam, że może mi go nie starczyć) i posmarowałam przygotowaną w miseczce obok mieszanką składającą się z około 3 łyżek oliwy, ząbka czosnku przeciśniętego przez praskę, łyżeczki bazylii i odrobiny soli i pieprzu – tak na oko. Na koniec owinęłam nim szparagi, całość zabezpieczając wykałaczkami.

DSC_0009

3. Tosty z czosnkiem i koperkiem

Od kiedy pamiętam, będąc na grillu, zawsze najbardziej czekałam na tosty z masłem czosnkowym i koperkiem. Czemu miałabym z tego rezygnować, jeśli wystarczy znaleźć zamiennik? Może to być wegańska margaryna, jeśli taką znajdziecie, albo po prostu oliwa z oliwek. Do niej dodajemy przeciśnięty przez praskę czosnek, posiekany koperek, smarujemy tym chleb, wrzucamy na grilla i nic, tylko wcinać, gdy chleb się zarumieni!

4. Pieczone bataty

Coś słodkiego z delikatną, pikantną nutą – dla mnie bomba. Dwa spore bataty (około 800-900g) pokroiłam w łódeczki i wymieszałam marynatą. Marynata:

4 łyżki oliwy
2 łyżeczki musztardy (u mnie rosyjska)
1 łyżeczka ketchupu
1 ząbek czosnku przeciśnięty przez praskę
2 łyżeczki ziół (w Biedronce znalazłam jakieś ‚do sałatek’ – w składzie miały bazylię, oregano czy tymianek, czyli w zasadzie podstawowe zioła)
pieprz i sól na oko

DSC_0045

5. Sałatka

Tu w zasadzie dowolnie. Po prostu dla mnie grill bez szybkiej, kolorowej sałatki na zimno się nie liczy. Do dużej miski wrzuciłam mix sałat z rukolą, puszkę kukurydzy, dwa pomidory, ogórka, pół papryki, zielone oliwki i czerwoną fasolę. A skoro po batatach zostało mi jeszcze sporo przyprawy do sałatek, to ona również znalazła się wśród warzyw. Najprostsze rozwiązania są najlepsze.

Na koniec szósta, najmniej wymagająca opcja, a jednak całkiem ważna – przynajmniej dla mnie. Grill bez sałatki się nie liczy, tak samo, jak bez piwa. Od jakiegoś czasu na to również zwracam uwagę, na szczęście w Biedronce można znaleźć Lecha, Kasztelana czy Okocima. Czego więcej potrzeba, by przetrwać grilla z mięsożercami?