Pielęgnacja

10 sposobów na olej kokosowy w pielęgnacji

olej kokosowy w pielęgnacji

Kierując swoją uwagę w stronę bardziej naturalnej pielęgnacji, w pierwszej kolejności ruszyłam do sklepu w poszukiwaniu oleju kokosowego. Tyle się naczytałam o jego cudownym działaniu i naprawdę szerokim zastosowaniu, że musiałam to wszystko sprawdzić na sobie.

Wybierając olej, kierowałam się tym, czy jest on nierafinowany (virgin) i tłoczony na zimno. Wysoka temperatura i proces oczyszczania znacząco zmniejszają zawartość cennych składników, a wtedy nie ma co liczyć na pożądane efekty. Wszystkie informacje znajdują się na etykiecie, a ich brak powinien budzić wątpliwości co do jakości produktu i z takiego zakupu lepiej zrezygnować. Natomiast jeśli jakiś olej kokosowy jest już w kuchni i nie mamy co do niego pewności, najłatwiej sprawdzić to po zapachu i smaku – kokos jest wyraźnie wyczuwalny w wersji virgin, czego pozbawiony jest olej rafinowany.

Oleju kokosowego regularnie używam na różne sposoby od jakichś trzech miesięcy, więc czas na moje spostrzeżenia, czyli:

10 sposobów na olej kokosowy w pielęgnacji

1. Olejowanie włosów i zabezpieczanie końcówek

Do  olejowania olejem kokosowym miałam jedno podejście dawno temu, o czym pisałam w poście o pielęgnacji włosów – moje są wysokoporowate, więc puszyły się jeszcze bardziej i wiem już, że dla mnie nie jest on odpowiedni. Jednak ponieważ od dawna bezskutecznie szukam dobrego olejku na końcówki, ostatecznie wypróbowałam zwykły olej kokosowy i było to pozytywne zaskoczenie. Nie obciąża włosów, pięknie pachnie przez cały dzień i sprawia, że wiecznie potargane końcówki układają się w gładkie, zdrowo wyglądające kosmyki. Nie jest to jeszcze to, czego szukam, ale i tak sprawdza się o niebo lepiej od dotychczas przeze mnie stosowanych gotowych olejków.

2. Na twarz zamiast kremu

Oleju kokosowego używam jedynie na noc, bo choć wchłania się całkiem szybko, to mimo wszystko pozostawia tłusty film. Już po kilku dniach stosowania zaczęłam zauważać poprawę, a teraz mogę nawet powiedzieć, że jestem naprawdę zadowolona – miewam jeszcze pojedyncze, niewielkie wypryski, ale teraz znikają dużo szybciej, a skóra jest o wiele gładsza, lepiej nawilżona i wydaje się jaśniejsza i bardziej promienna. Pory pozostały w normie, rzadziej znajduję wągry i jednocześnie zmniejszyło się wydzielanie sebum. Wiedząc, że olej ten jest potencjalnie komedogenny, byłam naprawdę zdziwiona, gdy u mnie zadziałał tak dobrze.

3. Do demakijażu

Olej kokosowy jest świetnym środkiem do demakijażu i z powodzeniem zastąpił mleczko. Dokładnie domywa resztki tuszu, z którymi nie poradził sobie żel do mycia twarzy, ale równie dobrze można pozbyć się pełnego makijażu, używając jedynie tego oleju.

4. Jako baza do domowych peelingów i maseczek

Do tej pory bazą był dla mnie krem lub żel do mycia twarzy, ale użycie oleju dało dużo lepsze efekty. Skóra dłużej utrzymuje odpowiedni poziom nawilżenia i nie jest podrażniona, co było najlepiej widoczne podczas stosowania maseczki/peelingu z solą i sodą. Mieszankę zawsze nakładam na twarz na parę minut pozwalając jej nieco przyschnąć, a gdy ją zmywam, automatycznie robię też peeling i choć bardzo lubię ten sposób, to poza oczyszczeniem porów zawsze odczuwalne było również delikatne podrażnienie, co olej znakomicie złagodził. Od tej pory dodaję go do większości domowych mieszanek i jeszcze ani razu się nie zawiodłam.

5. Jako balsam do ust

Olej dobrze natłuszcza, odżywia i chroni, co jest świetną sprawą zwłaszcza teraz, gdy zaczyna się okres spierzchniętych, popękanych ust i w tej kwestii  według mnie przebija nawet drogeryjne balsamy. Naturalny smak i zapach kokosa też pozostawia daleko w tyle wszystkie sztuczne dodatki. Minusem jest to, że trzeba unikać źródeł ciepła i mieć bardzo szczelny pojemniczek, inaczej olej może się rozpuścić i rozlać w torebce.

6. Do rąk, skórek i paznokci

Niewielka ilość oleju wtarta w dłonie pomaga mi poradzić sobie również z pękającą skórą między palcami, z czym mam problem już przy niewielkich ochłodzeniach. Do czasu przejścia na weganizm używałam aptecznych maści leczniczych, później ratowałam się kremami, które nie likwidowały problemu, a jedynie go łagodziły, zapobiegając pogłębianiu się pęknięć skóry. Olej kokosowy na razie spisuje się nieźle, ale zobaczymy jeszcze, jak poradzi sobie z prawdziwymi mrozami. Póki co, smarując dłonie, wcieram go jednocześnie w skórki i paznokcie – skórki zmiękcza, natomiast paznokcie zauważalnie odżywił i wzmocnił.

7. Do ciała

Olej wsmarowuję tak samo, jak balsam, dzięki czemu skóra jest gładka i napięta. Podobno długotrwałe i systematyczne używanie pomaga w walce z cellulitem. O tym jednak się nie przekonam, bo używam go wyjątkowo rzadko. Smarowanie ciała przed snem jest dosyć uciążliwe. Czekam, aż olej się wchłonie, a i tak mam wrażenie, że pościel jest cała tłusta i najchętniej wymieniałabym ją po każdym użyciu oleju. Przez to mimo wszystko wygodniej jest mi sięgnąć po zwykły balsam.

8. Naturalny olejek do kąpieli 

Kilka łyżek (od 1 do 3, zależnie od ilości wody) oleju dodanego do kąpieli po prostu mnie zaczarowało! W trakcie cieszyłam się wspaniałym zapachem, natomiast po wyjściu z wanny skóra była miękka, gładka i nadal delikatnie pachnąca kokosem. Od tej pory to punkt na mojej liście, który muszę odhaczyć, gdy trafi się ciężki, stresujący dzień.

9. Zamiast pianki do golenia 

Pianek co prawda nigdy nie przyzwyczaiłam się używać, jakoś nie po drodze mi było z nimi, ale jest tyle pozytywnych opinii o stosowaniu oleju kokosowego w tym celu, że postanowiłam spróbować. Jeden raz i nigdy więcej! Równie dobrze mogłabym się golić na sucho. Później znalazłam gdzieś wypowiedź, że najlepiej zrobić to po kąpieli, gdy włoski już zmiękną, ale po co olej w takim razie, skoro równie dobrze mogę przejechać maszynką po namydlonych nogach, a później je posmarować dla złagodzenia i nawilżenia skóry? Jak dla mnie za dużo niepotrzebnego zachodu.

10. Ssanie oleju kokosowego

Od jakiegoś czasu na popularności zyskuje kuracja, polegająca na płukaniu jamy ustnej jedną łyżką oleju po przebudzeniu, na czczo, przez 20 – 30 minut. Po tym czasie olej należy wypluć, a usta wypłukać wodą zmieszaną z łyżeczką sody i umyć zęby. Zainteresowałam się tym ze względu na działanie wybielające zęby. Po trzech miesiącach sprawdziłam i okazało się, że zęby są bielsze. Nie jest to spektakularny efekt – z ciekawości będę szukać kolejnych domowych metod, zabieg u dentysty zostawiając na koniec.

Jeśli chodzi o całą listę innych korzyści płynących ze ssania oleju, to jestem bardzo sceptyczna. Teoretycznie usuwane są toksyny z organizmu, kuracja pomaga leczyć wszelkie choroby – od bólu gardła po schorzenia serca – jednak dwa tygodnie temu na chore zatoki pomogły dopiero leki, a dziś chodzę i kaszlę, od kilku dni męcząc się z gardłem podczas przełykania. Tak więc wybielanie jak najbardziej – dla cierpliwych i wytrwałych, natomiast resztę wkładam między bajki. Koniec końców z porannego ssania oleju nie rezygnuję. Weszło mi to już w nawyk, ma niewielkie działanie wybielające, a po wszystkim oddech jest tak przyjemnie świeży, że czasem aż szkoda psuć go jedzeniem.

Nie sprawdziłam wszystkiego

To w zasadzie tylko kilka z zastosowań oleju kokosowego. Istnieją strony i blogi, gdzie wciąż dopisywane są kolejne pomysły, a ich liczba już dawno przekroczyła 100. Ja sprawdziłam i korzystam z tych, które wydały mi się ciekawe, a jednocześnie nie kłóciły się z moim poczuciem estetyki. Niestety (na szczęście?) na zastąpienie olejem antyperspirantu lub środków higieny intymnej nie potrafię się zdobyć. Po prostu – nie. Z drugiej strony pewnych rzeczy nie jestem w stanie sprawdzić, jak choćby zastosowań oleju w czasie ciąży, czy w opiece nad niemowlakiem. Mimo wszystko stale przekonuję się, jak wiele skutecznych środków oferuje natura i jestem ich coraz bardziej ciekawa.

Co o tym sądzicie? Może macie swoje sprawdzone sposoby na olej kokosowy poza kuchnią? Jeśli jeszcze nie próbowaliście włączyć oleju do pielęgnacji, to gorąco polecam i dajcie znać, jak poszło!

  • MyVeganKitchen

    Od dawna stosuję olej koko do smarowania ciała (zwłaszcza latem po opalaniu), ale ja lubię taką trochę tłustą, świecąca skórę 🙂 Na włosy go również nakładam od czasu do czasu i w miarę jestem zadowolona z efektów.
    Koniecznie muszę spróbować dodać go do kąpieli i użyć do demakijażu!
    No i w kuchni oczywiście też jest świetny! Po prostu olej kokosowy rządzi! 🙂

  • ZweiZviebel

    Bardzo ciekawy i przydatny post 😀 Tyle opcji, aż się prosi, by sobie taki olej zakupić.